
Filolog, krytyk literacki. Badacz i tłumacz literatury ormiańskiej i rosyjskiej (współautor "Historii literatury rosyjskiej XX wieku pod redakcją Andrzeja Drawicza"). Przekładał przede wszystkim poezję – wiersze Bedrosa Turiana, Misaka Medzarenca, Arewszata Awakiana, Jeghisze Czarenca, Hamo Sahiana.
"Szkatułka z bajkami", wydana nakładem Biblioteki Fundacji Ormiańskiej KZKO choć może trudno w to uwierzyć – jest pierwszą książką z dziedziny literatury pięknej przełożoną na język polski bezpośrednio z języka ormiańskiego! A tak, tak... Dotychczas utwory pisarzy ormiańskich były u nas tłumaczone z innych języków! (Najczęściej z rosyjskiego).
Nie możesz przyjechać na konferencję?
Zadaj pytanie ekspertowi
Gawęda o literaturze ormiańskiej
Na zakończenie konferencji „Ormiański sąsiad” usłyszymy gawędę Jerzego Szokalskiego – o współczesnej literaturze ormiańskiej: „… jest tak: ormiańska Góra – wnosi wertykalność, poszukiwanie wzniosłości, głębi, hieratyczności, ustalanie hierarchii. Ormiańskie Słońce – daje jednym artystom apollińską jasność, wolę unikania niedopowiedzeń, zacierania granic znaczeń i zarysów przedmiotów; innym – dionizyjski pociąg do wszystkiego, co – używając słów Czarenca – wciąż wre i goreje. Wielki, namiętny pęd do Ciepła i Piękna w życiu, choćby za wielką cenę… Znamienną cechą narodów o starożytnym rodowodzie jest ich kulturowa dychotomia: jeden biegun związany z wartościami archaicznymi, sakralnymi, kulturą „wysoką” i językiem dla nich maksymalnie właściwym; drugi – to energiczny opór wobec tradycji i jej języka, kompleks „żywego muzeum” (który wzbudza palącą tęsknotę za nowoczesnością), „wolteriańska” wiara w postęp… Wiele z tych zjawisk można zaobserwować w obrębie niemal każdej kultury – jednak nie wszystkie, i na pewno nie w takim stopniu. Inna sprawa, że taki np. JEGHISZE CZARENC, buntujący się w r. 1920 przeciwko kanonom piękna i tradycyjnie rozumianej poetyckości, w głębi ducha – pomimo gromkich nihilistycznych haseł – nie może nie odczuwać dumy z oszałamiającego bogactwa, jakie pozostawili po sobie starodawni pisarze. I odwrotnie: zakochany w rustykalnej archaice ormiańskiej wsi prozaik HRANT MATEWOSJAN, który doskonale zna mentalność tamtejszych górali, ci zaś w jego książkach mówią jak słynny Kaziuk z „Konopielki” (to wielkie wyzwanie dla tłumacza!) – jako absolwent prestiżowej szkoły filmowej, a później osoba publiczna o wielkim autorytecie w Armenii – świetnie zna i opiniuje nowości literatury światowej, przy tym – sprawia wrażenie osoby hipernowoczesnej… Jednym słowem, pisarze ormiańscy, na zewnątrz bardzo odmienni, niekiedy nawet przeciwstawiani sobie – noszą zawsze w plecaku ormiańskie buławy. Ale jakie ładne! I – jakie różne…
A jacy to pisarze? Wymieniam nazwiska, które przychodzą do głowy od razu: Czarenc, Isahakian, Tumanian, Terian, Sahian, Zejtuncjan, Sziraz, Matewosjan, Sewak, Poghosjan, Chalapian, Arewszat Awagian, Howannes Grigorian…”