Fundacja ormiańska KZKO
Aktualności
  • Dodano: 2016-11-25

     

    Fundacja Instytut Prawa Wschodniego im. Gabriela Szerszeniewicza serdecznie zaprasza na spotkanie z Ambasadorem Nadzwyczajnym i Pełnomocnym Republiki Armenii w Polsce p. Edgarem Ghazaryanem.
    W czasie spotkania zostaną poruszona kwestie uwarunkowań i roli Republiki Armenii w Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, a także relacji polsko-armeńskich.
    Spotkanie odbędzie się na Wydziale Prawa i Adaministracji Uniwersytetu Warszawskiego przy ulicy Lipowej 4 w sali 1.4 o godz. 20:00. 
    Osoby zainteresowane uczestnictwem w spotkaniu prosimy o wysłanie wiadomości potwierdzającej swoje przybycie na adres: kontakt@ipw.com.pl
    Pomoc w organizacji spotkania zapewnia Koło Naukowe Prawa i Ustroju Państw Wschodnich oraz Koło Naukowe Dyplomacji i Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

    Fundacja Instytut Prawa Wschodniego im. Gabriela Szerszeniewicza serdecznie zaprasza na spotkanie z Ambasadorem Nadzwyczajnym i Pełnomocnym Republiki Armenii w Polsce p. Edgarem Ghazaryanem. W czasie spotkania zostaną poruszone kwestie uwarunkowań i roli Republiki Armenii w Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, a także relacji polsko-armeńskich.

    Spotkanie odbędzie się 8 grudnia 2016r. na Wydziale Prawa i Adaministracji Uniwersytetu Warszawskiego przy ulicy Lipowej 4 w sali 1.4 o godz. 20:00. 

    Osoby zainteresowane uczestnictwem w spotkaniu prosimy o wysłanie wiadomości potwierdzającej swoje przybycie na adres: kontakt@ipw.com.pl Pomoc w organizacji spotkania zapewnia Koło Naukowe Prawa i Ustroju Państw Wschodnich oraz Koło Naukowe Dyplomacji i Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

  • Dodano: 2016-11-13

     

    *Tosia nad Czeremoszem*
    Pani Tosiu, proszę opowiedzieć. I Pani Tosia opowiadała nam jak to w Kutach było. W tej ostatniej polskiej miejscowości na dawnej granicy z Rumunią. W Kutach, nazywanych stolicą polskich Ormian. I ona, Antonina Łazarowicz, też pochodziła z rodziny ormiańskiej.
    Kiedy nastąpił koniec tamtego świata Tosia Łazarowicz była małą dziewczynką. Ale pamiętała sporo rzeczy z innego życia i z czasów "granicznych". Nic jeszcze nie wiedziała o polityce, kiedy prezydent Mościcki, premier Składkowski, marszałek Rydz i tylu innych przekraczało most na Czeremoszu. Nie wiedziała o Niemcach, ani o Sowietach. 
    Kilka dni potem, kiedy rozległy się strzały i krzyki od strony kościoła ormiańskiego, pobiegła tam z innymi dziećmi. Zastrzelony polski żołnierz leżał na naczepie ciężarówki, krew rozlewała się tworząc plamę na mundurze i płóciennych workach z chlebem na które się osunął. Tadeusz Dołęga-Mostowicz wiózł chleb dla żołnierzy z piekarni położonej między kościołami polskim i ormiańskim. Strzelali sowieccy żołnierze. Tosia nie wiedziała kim jest Dołęga. I o Znachorze czy profesorze Wilczurze też jeszcze nie słyszała. Ale zapamiętała, kto robił trumnę dla pisarza, który wraz z całym krajem odszedł na drugi brzeg.
    Potem było tylko gorzej. A piekło nastało kiedy po zwykłych Ormian czy Polaków przyszli ich ukraińscy sąsiedzi. Kiedyś poszłyśmy w kierunku Starych Kut i pani Tosia pokazała mi, gdzie stał dom doktor Buzathowej. Zamordowano ją wraz z dziećmi. Ukraińska służąca błagała, aby oddano jej chociaż dzieci. Ale nikt jej nie słuchał. To chyba z jej relacji wiadomo było, że doktor była przygotowana na tę podróż – spokojnie powtarzała: „dzieci, idziemy do tatusia”. 
    Opowieści pani Tosi były nie tylko tragiczne, choć tych o końcu świata było najwięcej. Strasznie chciała, żeby ktoś oprócz niej pamiętał i mówił. Ale nikogo już prawie w Kutach nie było. W kilku domach do których mnie zabierała były same schorowane i stareńkie panie. I wtedy okazało się, że Tosia w Kutach jest ostatnia. 
    Niczego nie potrzebowała, to co dostawała w prezencie od razu oddawała rodzinie. I Karty Polaka też nie chciała, bo całe życie była Polką bez jakiejś karty.
    Dolegały jej różne choroby, ale kiedy czuła się lepiej prowadziła gości na spacer po Kutach. Opowiadała, gdzie kto mieszkał, i o studni przy której straszyło, i historię świąteczną z duchami z kościoła („ale o tym lepiej byś nie mówiła, bo trochę wstyd rozpowiadać takie opowieści”). I śpiewała, bo dużo pieśni pamiętała. Z Tosią można było iść do takiego domu w Kutach (znowu ostatniego), gdzie jej koleżanka, choć nie była Ormianką, ale Ukrainką robiła chorut na gandżabur. Małe chorutowe stożki przygotowane z mielonej natki pietruszki i zsiadłego mleka, ulepione z mielonej masy. Należało je wysuszyć i zetrzeć do ormiańskiego rosołu (gandżaburu). Chorut („daj więcej, - mówi do sąsiadki Tosia, – nie żałuj”) wiozłam potem troskliwie dalej, żeby przekazać jak skarb tym, których rodziny też kiedyś w Kutach mieszkały…
    Do pani Tosi zdarzało mi się przyprowadzić autokar ludzi, żeby opowiedziała o Kutach, których nie ma. Cały autokar ludzi mógł pomieścić jej mały domek, a ona chciała nas wszystkich ugościć, bo miała dużo orzechów z jesieni. Do Pani Tosi chodziło się z Martą i Niną. Potem zaprowadziłam tam Michała, który nie wiadomo dlaczego właśnie wczoraj wspominał panią Tosię i ormiańską kolędę, którą mu śpiewała. 
    A dzisiaj na stronie Fundacji Ormiańskiej jest informacja, że pani Tosia nie żyje. To znaczy, że kolejny świat się skończył. Cały kucki świat. Tosia zmarła, a Kuty będą już tylko zapyziałą mieściną z górą Owidiusza,zniszczonymi willami, pamiątkami po Ormianach, ogromnym kirkutem i resztką mostu. 
    I nikt już nie opowie jak było w gospodzie ormiańskiej przed wojną 1939… tekst:Beata Kost 

    *Tosia nad Czeremoszem*

    Pani Tosiu, proszę opowiedzieć. I Pani Tosia opowiadała nam jak to w Kutach było. W tej ostatniej polskiej miejscowości na dawnej granicy z Rumunią. W Kutach, nazywanych stolicą polskich Ormian. I ona, Antonina Łazarowicz, też pochodziła z rodziny ormiańskiej.

    Kiedy nastąpił koniec tamtego świata Tosia Łazarowicz była małą dziewczynką. Ale pamiętała sporo rzeczy z innego życia i z czasów "granicznych". Nic jeszcze nie wiedziała o polityce, kiedy prezydent Mościcki, premier Składkowski, marszałek Rydz i tylu innych przekraczało most na Czeremoszu. Nie wiedziała o Niemcach, ani o Sowietach. 

    Kilka dni potem, kiedy rozległy się strzały i krzyki od strony kościoła ormiańskiego, pobiegła tam z innymi dziećmi. Zastrzelony polski żołnierz leżał na naczepie ciężarówki, krew rozlewała się tworząc plamę na mundurze i płóciennych workach z chlebem na które się osunął. Tadeusz Dołęga-Mostowicz wiózł chleb dla żołnierzy z piekarni położonej między kościołami polskim i ormiańskim. Strzelali sowieccy żołnierze. Tosia nie wiedziała kim jest Dołęga. I o Znachorze czy profesorze Wilczurze też jeszcze nie słyszała. Ale zapamiętała, kto robił trumnę dla pisarza, który wraz z całym krajem odszedł na drugi brzeg.

    Potem było tylko gorzej. A piekło nastało kiedy po zwykłych Ormian czy Polaków przyszli ich ukraińscy sąsiedzi. Kiedyś poszłyśmy w kierunku Starych Kut i pani Tosia pokazała mi, gdzie stał dom doktor Buzathowej. Zamordowano ją wraz z dziećmi. Ukraińska służąca błagała, aby oddano jej chociaż dzieci. Ale nikt jej nie słuchał. To chyba z jej relacji wiadomo było, że doktor była przygotowana na tę podróż – spokojnie powtarzała: „dzieci, idziemy do tatusia”. 

    Opowieści pani Tosi były nie tylko tragiczne, choć tych o końcu świata było najwięcej. Strasznie chciała, żeby ktoś oprócz niej pamiętał i mówił. Ale nikogo już prawie w Kutach nie było. W kilku domach do których mnie zabierała były same schorowane i stareńkie panie. I wtedy okazało się, że Tosia w Kutach jest ostatnia. 

    Niczego nie potrzebowała, to co dostawała w prezencie od razu oddawała rodzinie. I Karty Polaka też nie chciała, bo całe życie była Polką bez jakiejś karty.

    Dolegały jej różne choroby, ale kiedy czuła się lepiej prowadziła gości na spacer po Kutach. Opowiadała, gdzie kto mieszkał, i o studni przy której straszyło, i historię świąteczną z duchami z kościoła („ale o tym lepiej byś nie mówiła, bo trochę wstyd rozpowiadać takie opowieści”). I śpiewała, bo dużo pieśni pamiętała. Z Tosią można było iść do takiego domu w Kutach (znowu ostatniego), gdzie jej koleżanka, choć nie była Ormianką, ale Ukrainką robiła chorut na gandżabur. Małe chorutowe stożki przygotowane z mielonej natki pietruszki i zsiadłego mleka, ulepione z mielonej masy. Należało je wysuszyć i zetrzeć do ormiańskiego rosołu (gandżaburu). Chorut („daj więcej, - mówi do sąsiadki Tosia, – nie żałuj”) wiozłam potem troskliwie dalej, żeby przekazać jak skarb tym, których rodziny też kiedyś w Kutach mieszkały…

    Do pani Tosi zdarzało mi się przyprowadzić autokar ludzi, żeby opowiedziała o Kutach, których nie ma. Cały autokar ludzi mógł pomieścić jej mały domek, a ona chciała nas wszystkich ugościć, bo miała dużo orzechów z jesieni. Do Pani Tosi chodziło się z Martą i Niną. Potem zaprowadziłam tam Michała, który nie wiadomo dlaczego właśnie wczoraj wspominał panią Tosię i ormiańską kolędę, którą mu śpiewała. 

    A dzisiaj na stronie Fundacji Ormiańskiej jest informacja, że pani Tosia nie żyje. To znaczy, że kolejny świat się skończył. Cały kucki świat. Tosia zmarła, a Kuty będą już tylko zapyziałą mieściną z górą Owidiusza,zniszczonymi willami, pamiątkami po Ormianach, ogromnym kirkutem i resztką mostu. 

    I nikt już nie opowie jak było w gospodzie ormiańskiej przed wojną 1939…

    tekst:Beata Kost 

     

  • Dodano: 2016-11-07

     

    16.11.2016 o godz. 19:00 w Centrum Promocji Kultury (ul. Podskarbińska 2) w Warszawie odbędzie się wernisaż wystawy pt. ORMIAŃSKO POLSKA NATURA. Jest to wystawa Barbary Bieleckiej–Woźniczko(córki Ormianki z Krymu) / Helen Arut(pochodzi z Armenii, urodzona w Giumri) / Anny Muradyan(pochodzi z Armenii),
    obejmująca malarstwo/jedwab/witraż/ceramikę.Wystawa będzie czynna do 30.11.2016.

    16.11.2016 o godz. 19:00 w Centrum Promocji Kultury (ul. Podskarbińska 2) w Warszawie odbędzie się wernisaż wystawy pt. ORMIAŃSKO POLSKA NATURA. Jest to wystawa Barbary Bieleckiej–Woźniczko(córki Ormianki z Krymu) / Helen Arut(pochodzi z Armenii, urodzona w Giumri) / Anny Muradyan(pochodzi z Armenii) obejmująca malarstwo/jedwab/witraż/ceramikę.Wystawa będzie czynna do 30.11.2016.

    Zapraszamy w imieniu organizatorów. 

  • Dodano: 2016-11-05

    Fundacja Armenian Foundation zaprasza 21.11.2016 o godz. 18:00 na spotkanie z p. Krzystzofem Cieślikiem - tłumaczem książki "Listy pachnące tymiankiem" - w poszukiwaniu śladów rodzinnej historii. Książki niezwykłej, brytyjskiej pisarki cypryjskiego pochodzenia - Eve Makis, książki pełnej wzruszeń i tak bardzo prawdziwej w opowieści o ormiańskich losach.

    SPOTKANIE odbędzie się w Mazowieckim Instytucie Kultury w Warszawie ul. Elektoralna 12.

    ZAPRASZAMY 

     

     

     

  • Dodano: 2016-10-30

    Wspomnijmy Jadwigę Zarugiewiczową w rocznicę odsłonięcia Grobu Nieznanego Żolnierza w Warszawie. 
    Spotkajmy się 2 listopada o godz. 18:00 pod tablicą upamiętniającą Jadwigę Zarugiewiczową i jej syna Konstantego Zarugiewicza i zapalmy symboliczne światełko pamięci.
    Jadwiga Zarugiewiczowa urodzona, w Kutach, w rodzinie polskich Ormian była znaną lwowską działaczką społeczną i charytatywną. Jej syn Konstanty, student Politechniki Lwowskiej uczestniczył, w obronie Lwowa, w listopadzie 1918 roku. Poległ w bitwie z bolszewikami pod Zadwórzem, w 1920 roku, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Odznaczony został pośmiertnie krzyżem Virtuti Militari.
    Jadwigę Zarugiewiczową wybrano spośród lwowskich matek, które utraciły synów, w walce za Ojczyznę, symboliczną Matką Nieznanego Żołnierza. Wskazała w 1925 roku na cmentarzu lwowskim, jedną z trzech bezimiennych trumien, która została złożona w Grobie Nieznanego Żołnierza, w Warszawie.

    Wspomnijmy Jadwigę Zarugiewiczową w rocznicę odsłonięcia Grobu Nieznanego Żolnierza w Warszawie. 

    Spotkajmy się 2 listopada o godz. 18:00 pod tablicą upamiętniającą Jadwigę Zarugiewiczową i jej syna Konstantego Zarugiewicza i zapalmy symboliczne światełko pamięci.

    Jadwiga Zarugiewiczowa urodzona, w Kutach, w rodzinie polskich Ormian była znaną lwowską działaczką społeczną i charytatywną. Jej syn Konstanty, student Politechniki Lwowskiej uczestniczył, w obronie Lwowa, w listopadzie 1918 roku. Poległ w bitwie z bolszewikami pod Zadwórzem, w 1920 roku, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Odznaczony został pośmiertnie krzyżem Virtuti Militari.

    Jadwigę Zarugiewiczową wybrano spośród lwowskich matek, które utraciły synów, w walce za Ojczyznę, symboliczną Matką Nieznanego Żołnierza. Wskazała w 1925 roku na cmentarzu lwowskim, jedną z trzech bezimiennych trumien, która została złożona w Grobie Nieznanego Żołnierza, w Warszawie.

  • Dodano: 2016-10-17

     

    28 września miała miejsce premiera ksiązki "Listy pachnące tymiankiem" - w poszukiwaniu śladów rodzinnej historii. Książki niezwykłej, brytyjskiej pisarki cypryjskiego pochodzenia - Eve Makis, książki pełnej wzruszeń i tak bardzo prawdziwej w opowieści o ormiańskich losach. 
     Gdy po śmierci ukochanej babci, Mariam Arakelian, Katerina trzyma w dłoniach starą, drewnianą skrzynkę na przyprawy, pełną pisanych po ormiańsku listów i pamiętników, postanawia za wszelką cenę poznać tajemnice, jakie kryły się w nich przez tyle lat. Rusza więc na Cypr, gdzie cały czas mieszka liczna ormiańska diaspora, by posklejać fragmenty rodzinnej, tragicznej historii. Tam dowiaduje się, jak bardzo życie babci naznaczone było żałobą – po tym jak jej dziecięcym światem zatrzęsła w posadach barbarzyńska rzeź mniejszości ormiańskiej, Mariam traciła kolejno wszystkich, których kochała: ojca, matkę, braci, a wreszcie ukochanego chłopca. Katerinie nie daje jednak spokoju pytanie: czy na pewno wszyscy zginęli? Czy po tylu latach jest chociaż cień szansy na odnalezienie utraconych krewnych? Ta niezwykła i wzruszająca opowieść każe wierzyć, że cuda się zdarzają. A pudełko babci kryje jeszcze niejeden sekret…

    28 września miała miejsce premiera książki "Listy pachnące tymiankiem" - w poszukiwaniu śladów rodzinnej historii. Książki niezwykłej, brytyjskiej pisarki cypryjskiego pochodzenia - Eve Makis, książki pełnej wzruszeń i tak bardzo prawdziwej w opowieści o ormiańskich losach. 

    Już w listopadzie zapraszamy na wieczór autorski z tłumaczem ksiązki - 21 listopada o godz.18:00 w Mazowieckim Instytucie Kultury

    "Gdy po śmierci ukochanej babci, Mariam Arakelian, Katerina trzyma w dłoniach starą, drewnianą skrzynkę na przyprawy, pełną pisanych po ormiańsku listów i pamiętników, postanawia za wszelką cenę poznać tajemnice, jakie kryły się w nich przez tyle lat. Rusza więc na Cypr, gdzie cały czas mieszka liczna ormiańska diaspora, by posklejać fragmenty rodzinnej, tragicznej historii. Tam dowiaduje się, jak bardzo życie babci naznaczone było żałobą – po tym jak jej dziecięcym światem zatrzęsła w posadach barbarzyńska rzeź mniejszości ormiańskiej, Mariam traciła kolejno wszystkich, których kochała: ojca, matkę, braci, a wreszcie ukochanego chłopca. Katerinie nie daje jednak spokoju pytanie: czy na pewno wszyscy zginęli? Czy po tylu latach jest chociaż cień szansy na odnalezienie utraconych krewnych? Ta niezwykła i wzruszająca opowieść każe wierzyć, że cuda się zdarzają. A pudełko babci kryje jeszcze niejeden sekret…"

  • Dodano: 2016-10-17

     

    21 października 2016 (piątek), godz. 19.00 Sala Koncertowa Filharmonii Lubelskiej Lublin — Marii Skłodowskiej-Curie 5
    odbędzie się koncert symfoniczny GENOCYD 2016 – PAMIĘCI ORMIAN - Żalnik prawych i sprawiedliwych

    21 października 2016 (piątek),  o godz. 19.00 w Sali Koncertowej Filharmonii Lubelskiej (ul. Marii Skłodowskiej-Curie 5) odbędzie się koncert symfoniczny GENOCYD 2016 – PAMIĘCI ORMIAN - Żalnik prawych i sprawiedliwych.

  • Dodano: 2016-10-16

     

    Trzecim laureatem Nagrody Czytelników im. Natalii Gorbaniewskiej został rumuński pisarz ormiańskiego pochodzenia Varujan Vosganian. Na jego powieść  „Księga szeptów” w przekładzie Joanny Kornaś-Warwas (Książkowe Klimaty) oddano najwięcej głosów w plebiscycie przeprowadzonym na stronie internetowej Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”.
    - Kultura jest „drogą do Damaszku”, przez którą zostaniemy zbawieni – mówił rumuński pisarz Varujan Vosganian, autor „Księgi szeptów” odbierając Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus 2016, przyznawaną prozaikom z Europy Środkowej przez miasto Wrocław.
    Varujan Vosganian został podwójnym laureatem nagrody. Głosami czytelników otrzymał najpierw Nagrodę im. Natalii Gorbaniewskiej. - Sztuka nie powinna tworzyć wniosków. Wnioski zabijają sztukę. Sztuka jest rodzajem świadectwa i to czytelnicy tworzą wnioski, a każdy kto czyta staje się w pewien sposób pisarzem – mówił autor odbierając nagrodę przyznaną przez czytelników w internetowym głosowaniu.
    Chwilę później jego nazwisko, już jako laureata Nagrody Angelus, ogłosił ze sceny Mykoła Riabczuk, przewodniczący jury. Wcześniej powiedział: - Wybór nie był łatwy, bo w finale znalazło się siedmiu wspaniałych autorów i siedem książek, z których każda zasługuje na nagrodę. Wybraliśmy laureata po długich i trudnych dyskusjach.
    Vosganian, rumuński Ormianin jest autorem „Księgi szeptów”, wydanej przez wrocławskie Książkowe Klimaty w tłumaczeniu Joanny Kornaś-Warwas, która także tego wieczoru odebrała nagrodę dla tłumacza nagrodzonej książki.
    „Księga szeptów”, wyróżniająca się niezwykle misterną konstrukcją, opowiada o ludobójstwie Ormian w 1915 roku, którego dopuścili się Turcy. To nie tylko opis tragedii, ale przede wszystkim upomnienie się o pamięć ofiar. Turcja nigdy nie uznała mordów na Ormianach za ludobójstwo, konsekwentnie władze tureckie zacierały i zacierają ślady tego wydarzenia. Zachowało się niewiele dokumentów na ten temat, ci, którzy przeżyli i byli świadkami odchodzą lub odeszli, w Turcji jest to temat tabu. Vosganian upomina się o zamordowanych wówczas Ormian, a mogło ich być nawet 1,5 miliona. „Księga szeptów” to pierwsza powieść Varujana Vosganiana, który jest nie tylko pisarzem i poetą ale także uznanym ekonomistą i politykiem. Książka ukazała się w 2009 roku i doczekała się już 2 wznowień.
    - Kiedy trzy lata temu po raz pierwszy spotkałem się z Joanną Kornaś-Warwas i zgodziłem się, by przełożyła moją książkę na polski, to jeden z argumentów, którego użyła, przedstawiając ją wydawnictwom, był taki, że książka może zdobyć właśnie nagrodę Angelus – wspominał Varujan Vosganian. - Wierzę, że opisując tragedię o takim wymiarze opisałem wszystkie tragedie tego świata. Wielkie tragedie nie mają jednego języka. W historii śmierć jest pojęciem abstrakcyjnym, wyrażonym cyframi z dużą ilością zer, w literaturze nie ma cyfr, każdy umiera i cierpi za siebie – mówił pisarz odbierając Nagrodę Angelus z rąk Rafała Dutkiewicza, prezydenta Wrocławia. - Jeśli mamy uleczyć ludzkość, to nie będzie to droga przez politykę ani historię, ale przez kulturę. Kultura jest „drogą do Damaszku”, przez którą zostaniemy zbawieni.
    - O ludobójstwie Ormian wiedziałem jeszcze przed swoim urodzeniem – mówił po odebraniu nagrody Varujan Vosganian. - W Rumunii mieszka jedna z najstarszych ormiańskich społeczności w Europie. Pochodzą z niej znaczące dla Rumunii postaci, które odegrały ważną rolę w historii i w społeczeństwie. Wielu Ormian znalazło tu swój dom po rzezi, której dokonali Turcy w 1915 roku. Ja jestem wnukiem ocalonych. Nie było nam łatwo w czasach reżimu Ceaușescu. Nie mogliśmy organizować się ani działać. Byliśmy skupieni wokół naszego kościoła i w ten sposób ocaliliśmy naszą pamięć. Kiedy zasiadałem w rumuńskim parlamencie reprezentowałem nie tylko Rumunów, ale też moją społeczność. Wielu Ormian z Bliskiego Wschodu prosi dziś o azyl w Europie, szukają go także w Rumunii i teraz ja, potomek ormiańskich uchodźców, potwierdzam ich ormiańskie korzenie.
    Varujan Vosganian był w rumuńskim rządzie ministrem finansów: - Kiedyś zapytano mnie o to, którą funkcję uważam za ważniejszą – ministra, czy poety. Odpowiedziałem, że na stanowisku ministra może zastąpić mnie każdy, ale gdybym się nie urodził nie powstałyby moje wiersze.
    Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus przyznaje miasto Wrocław. Laureata wybiera jury w składzie: przewodniczący Mykoła Riabczuk, prof. Stanisław Bereś, Piotr Kępiński, Ryszard Krynicki, Tomasz Łubieński, Krzysztof Masłoń, Justyna Sobolewska, Mirosław Spychalski, prof. Andrzej Zawada. Autor nagrodzonej książki otrzymuje statuetkę projektu Ewy Rossano oraz 150 tysięcy złotych. W przypadku gdy Literacka Nagroda Europy Środkowej Angelus trafia w ręce zagranicznego pisarza, osobną nagrodę za przekład (20 tys. zł) odbiera tłumacz. Funduje ją Wyższa Szkoła Zawodowa im. Angelusa Silesiusa z Wałbrzycha.
    http://www.wroclaw.pl/angelus-2016-varujan-vosganian

    Trzecim laureatem Nagrody Czytelników im. Natalii Gorbaniewskiej został rumuński pisarz ormiańskiego pochodzenia Varujan Vosganian. Na jego powieść  „Księga szeptów” w przekładzie Joanny Kornaś-Warwas (Książkowe Klimaty) oddano najwięcej głosów w plebiscycie przeprowadzonym na stronie internetowej Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”.

  • Dodano: 2016-10-14

     

    Komisja powstała formalnie na mocy uchwały Sejmu z 14 października 1773. Przejęła dawne majątki skasowanego zakonu jezuitów. Głównym inicjatorem i architektem powstania Komisji był ksiądz Hugo Kołłątaj. Do najbardziej zasłużonych "ekspertów" zalicza się m.in Grzegorza Piramowicza - pochodzącego z ormiańskiej rodziny kupieckiej.
    Urodził się we Lwowie 25 listopada 1735. Ojciec Jakub był tytularnym sekretarzem królewskim, a matka Anna z Nikorowiczów też pochodziła z rodziny ormiańskiej. Rodzina była liczna, a Grzegorz był najstarszym z jedenaściorga dzieci. Edukację rozpoczął w kolegium jezuickim we Lwowie, a po jego ukończeniu zdecydował się wstąpić do zakonu jezuitów. Nowicjat zakonny rozpoczął w 1754 roku w Krakowie i po trzech latach został skierowany do Jurowic nad Prypecią, gdzie przebywał do 1759 roku. Od roku szkolnego 1759/60 rozpoczął wykłady z poetyki w kolegium w Łucku, a następnie, po roku powrócił do Lwowa, gdzie odprawił prymicje. W okresie pobytu we Lwowie nawiązał szereg kontaktów z osobami, których wpływ odegrał istotną rolę w jego dalszej działalności. Poznał wówczas rodzinę Jabłonowskich, Wacława Rzewuskiego i rodzinę Potockich. Opieka nad dziećmi kasztelana lwowskiego Józefa Potockiego, po jego śmierci, zadecydowała o jego wyborze na nauczyciela i wychowawcę w czasie ich pobytu we Włoszech. Został więc wychowawcą, ale na tyle cenionym, że jezuici włoscy powierzyli mu katedrę teologii moralnej w kolegium w Rzymie. W Rzymie Piramowicz złożył ostatnie śluby zakonne i w 1770 roku powrócił do Polski, gdzie podjął pracę nauczycielską w kolegium lwowskim. Po dwóch latach wyjechał ze Lwowa do Spaa w Belgii, a następnie od 1773 osiadł na stałe w Warszawie. Przyjaźń z Ignacym Potockim otworzyła mu drogę do Komisji Edukacji Narodowej. Początkowo wypełniał jego polecenia jako sekretarz Komisji, a potem wszedł do Komisji jako jej pracownik. 
    7 czerwca 1775 r . otrzymał od Ignacego Potockiego probostwo w Kurowie pod Puławami, które stało się jego ośrodkiem domowym. Tu sprowadził matkę i rodzeństwo. Od tej pory dzielił czas pomiędzy Warszawą, gdzie pełnił funkcję sekretarza Towarzystwa do ksiąg elementarnych, a probostwem w Kurowie. Pomocnymi w sprawowaniu obowiązków duszpasterskich okazali się dwaj jego bracia Andrzej i Stanisław, również pozostający w stanie duchownym. Towarzysząc w 1779 roku w podróży żonie Ignacego Potockiego Elżbiecie z Lubomirskich, Piramowicz zatrzymał się w Krakowie, gdzie w Akademii Krakowskiej został promowany na doktora prawa i teologii. Kolejnymi etapami podróży do Włoch były Czechy i Austria. Słaby stan zdrowia doprowadza go w końcu do zasadniczej decyzji i od 1787 roku ustępuje z Towarzystwa do ksiąg elementarnych i obdarzony dożywotnią pensją pozostaje w Kurowie. Po III rozbiorze Polski / 1795 r. / w 1797 r. został wraz z Ignacym Potockim internowany przez władze austriackie i osadzony w więzieniu. Po opuszczeniu więzienia został proboszczem w Międzyrzeczu Podlaskim gdzie zmarł  14 listopada 1801. Następcą ks. Grzegorza Piramowicza na probostwie w Kurowie był jego brat ks. Stanisław Piramowicz. 
    Po śmierci ciało Grzegorza Piramowicza przewieziono do Kurowa i pochowano obok matki w krypcie pod prezbiterium. 
    Ksiądz Grzegorz Piramowicz był związany z Kurowem przez kilkadziesiąt lat. Tu, w budynku obecnie zajmowanym przez bibliotekę i muzeum imienia duchownego, mieściła się, założona przez niego, pierwsza w okolicy szkoła elementarna. 
    Na budynku kościoła w Kurowie znajdują się dwie tablice poświęcone pamięci Grzegorza Piramowicza i Jego matki Anny z Nikorowiczów. 
    W sierpniu br. szczątki księdza Grzegorza Piramowicza archeolodzy odnaleźli podczas remontu posadzki w kurowskim kościele pod wezwaniem św. Michała Archanioła.  Po zdjęciu starej posadzki odkryto trzy krypty i fundamenty kościoła z XVI wieku. Jedna z nich - z trumnami księdza Grzegorza Piramowicza i jego matki - ma być udostępniona zwiedzającym. 

    Komisja powstała formalnie na mocy uchwały Sejmu z 14 października 1773. Głównym inicjatorem i architektem powstania Komisji był ksiądz Hugo Kołłątaj, zaś do najbardziej zasłużonych "ekspertów" zalicza się m.in Grzegorza Piramowicza - pochodzącego z ormiańskiej rodziny kupieckiej.

  • Dodano: 2016-10-06

     

    Jury Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” ogłosiło listę 7 książek zakwalifikowanych do finału tegorocznego konkursu.
    Zwycięzcę poznamy podczas uroczystej gali, która odbędzie się 15 października w Teatrze Muzycznym Capitol. Nagrodę stanowią czek na kwotę 150 tys. zł oraz statuetka Angelusa autorstwa Ewy Rossano. Wtedy także poznamy laureata nagrody dla tłumacza. 
     Wśród 7 książek zakwalifikowanych do finału znalazła się  „Księga szeptów” Varujan Vosganian w przekł. Joanny Kornaś-Warwas, wyd. Książkowe Klimaty

    Jury Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” ogłosiło listę 7 książek zakwalifikowanych do finału tegorocznego konkursu. Zwycięzcę poznamy podczas uroczystej gali, która odbędzie się 15 października w Teatrze Muzycznym Capitol. Nagrodę stanowią czek na kwotę 150 tys. zł oraz statuetka Angelusa autorstwa Ewy Rossano. Wtedy także poznamy laureata nagrody dla tłumacza. Wśród 7 książek zakwalifikowanych do finału znalazła się  „Księga szeptów” Varujan Vosganian w przekł. Joanny Kornaś-Warwas, wyd. Książkowe Klimaty. Tylko do 12.10.2016 można głosować na stronie: http://angelus.com.pl/

sponsorzy i partnerzy:
Materiały publikowane na stronie są własnością Fundacji Armenian Foundation
Kopiowanie bez zgody Fundacji jest zabronione.